Wynagrodzenie minimalne czy na dzień dzisiejszy 1317 zł. brutto. Wystarczy że dłużnik tyle zarabia i komornik nie tknie mu pensji. To taki socjalny element aby nie pozbawiać dłużnika minimum egzystencji, aby miał z czego kupić chleb. Czy to dobrze? Pewnie tak, ale co z wierzycielem? Powiedzmy że pożyczyłem dłużnikowi pieniądze, nie zwrócił mi ich, uzyskałem tytuł wykonawczy ponosząc dodatkowe koszty, sam w między czasie straciłem pracę. I nie mogę odzyskać pieniędzy, bo dłużnik otrzymuje stawkę minimalną (nie ma wartościowych ruchomości) a ja żadnej stawki nie otrzymuję, jestem bezrobotny. Czy to fair? A jeszcze jak wiem że dłużnikowi pomaga kasiasty tatuś z mamusią i pieniędzy ma w bród, ale długu spłacić mi nie chce. Jak widzę taka sytuacje (na szczęście nie mam takowej osobiście ale znam takie przypadki) to wiem, że przez całe życie będzie kombinował na lewo i będzie to dla niego sprawa “honorowa” żeby nie oddać pieniędzy. Tacy mają zresztą zwykle wiele długów a minimalna stawka jest dogadana z pracodawcą, często kolega, krewnym i nieoficjalnie pod stołem otrzymuje kilka razy więcej.
Wrzesień 26, 2010
Dodaj komentarz »
Brak komentarzy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack